Przejdź do treści

Solidarność z Boliwą

18.11.2019

Polityczna próżnia, która powstała po dymisji prezydenta Boliwii Evo Moralesa, zagraża demokracji, sprawiedliwości społecznej i bezpieczeństwu Boliwijek i Boliwijczyków. Poważne zarzuty sfałszowania wyborów przez cieszącego się niegdyś poparciem przygniatającej większości Boliwijek i Boliwijczyków Evo Moralesa wywołały uzasadnione oburzenie społeczne. Jednocześnie wymuszenie przez wojsko dymisji Moralesa, w konsekwencji której władzę przejęła prawicowa opozycja, nosi wszelkie znamiona zamachu stanu.

Społeczność międzynarodowa powinna jak najszybciej wesprzeć starania mające na celu zakończenie przemocy i zapewnienie uczciwego, demokratycznego procesu wyborczego. W innym wypadku państwu może grozić wybuch wojny domowej lub przejęcie rządów przez armię.

Choć większość społeczeństwa Boliwii ma korzenie tubylcze, Evo Morales pochodzący z ludu Ajmara był pierwszym rdzennym prezydentem Boliwii. Po trwającej kilka dekad walce ruchów tubylczych i chłopskich o uzyskanie wpływu na losy swojego państwa wybór Moralesa symbolizował zerwanie z rasistowskim modelem społeczeństwa na rzecz państwa wielonarodowego. Po latach prześladowań i upokorzeń rdzenne mieszkanki i mieszkańcy Boliwii wreszcie zajęli należne im miejsce w społeczeństwie. Oprócz ludności tubylczej udało się także znacząco zwiększyć udział innych dotychczas zmarginalizowane grupy w życiu politycznym. Dziś to kobiety stanowią większość w boliwijskim parlamencie.

W ostatnich 14 latach Boliwia doświadczyła także niespotykanego w historii tego kraju okresu rozwoju społecznego i gospodarczego. W czasie rządów Evo Moralesa wzrost gospodarczy spadł tylko raz poniżej 4 proc.. Za sprawą aktywnej polityki redystrybucyjnej, reformy rolnej, programów społecznych i ambitnych programów infrastrukturalnych beneficjentami wzrostu byli przede wszystkim najbiedniejsi. Odejście od neoliberalnej polityki gospodarczej podporządkowanej zagranicznym koncernom i wąskiej elicie oraz przywróceniu Boliwijkom i Boliwijczykom kontroli nad kluczowymi złożami naturalnymi doprowadziły do spadku skrajnego ubóstwa z 40 do 15 proc. i redukcji nierówności społecznych.

To dorobek, którego nie można zaprzepaścić niezależnie od krytycznego stanowiska wobec ostatnich kroków Moralesa. Szczególnie po przegranym w 2016 roku referendum, które miało mu zapewnić możliwość startu w tegorocznych wyborach, Morales coraz silniej dryfował w kierunku rządów autorytarnych. Nagięcie konstytucji oraz poważne zarzuty sfałszowania wyborów, aby uzyskać kolejną reelekcję już w pierwszej turze są godnym potępienia punktem kulminacyjnym tego procesu. W wielu przypadkach jego polityka nie pokrywała się także z głoszonymi ideałami, co zraziło do niego wielu dawnych sojuszników. Dotyczyło to choćby kwestii ekologii, czego dowodem było ignorowanie pożarów lasów w Amazonii.

Dziś jednak największym zagrożeniem dla Boliwii nie jest przebywający na uchodźstwie w Meksyku Morales, ale instrumentalizująca oburzenie społeczne antydemokratyczna rasistowska, oligarchiczna prawica. Na ulicach i placach Boliwii palona jest wiphala, flaga symbolizująca rdzenne narody Andów, którą Morales – obok tradycyjnej flagi – wyniósł do rangi symbolu narodowego. Czołowe postacie opozycji, włącznie z tymczasową prezydentką Jeanine Áñez, z pogardą odnoszą się do tubylców i ich wierzeń. Jeden z liderów liderów opozycji, chrześcijański fundamentalista Luis Fernando Camacho w zajętym pałacu prezydenckim zawierzając Boliwię Chrystusowi zadeklarował, że tubylcze wierzenia już nigdy do niego nie powrócą. Wezwał także do zastąpienia obecnych instytucji państwowych juntą składającej się z „dostojników”.

Dojście do władzy prawicowej opozycji – wspieranej przez szemranych milionerów jak Branko Marinkovic – niechybnie oznaczać będzie odejście od egalitarnej polityki społecznej i suwerennej polityki gospodarczej. Jakie skutki ma neoliberalna polityka widzieliśmy w ostatnich tygodniach za sprawą masowych protestów społecznych w Chile i Ekwadorze.

Przed Boliwią stoją dziś wyzwania większe zero-jedynkowa niż ocena rządów Evo Moralesa. Zadaniem społeczności międzynarodowej jest wsparcie instytucji demokratycznych i jak najszybsze znalezienie drogi ku zatrzymaniu przemocy. Do podjęcia stosownych kroków wzywamy władze Polski i reprezentantów Unii Europejskiej.

Fot. Eneas De Troya CC BY 2.0

Ostatnie stanowiska

Aleksandra Owca przemawia na scenie przed tłumem ludzi. Za nią widać litery “1 maja”.

Bądź na bieżąco

Wysyłamy nasz newsletter około raz w miesiącu.

Bądź na bieżąco z działaniami partii Razem.