Przejdź do treści

Razem: Specjalne Strefy Ekonomiczne czy Specjalne Strefy Wyzysku?

08.10.2015

8 października przed Ministerstwem Gospodarki partia Razem przedstawiła swoje stanowisko na temat Specjalnych Stref Ekonomicznych. Wydarzeniu towarzyszyły konferencje lokalne w innych regionach Polski, w których działają SSE (Legnica, Wałbrzych czy Opole). Jutro odbędą się też w Łodzi i Gdańsku.

Jak tworzy się specjalną strefę ekonomiczną? Lokalne władze w porozumieniu z Ministerstwem Gospodarki wyznaczają specjalną przestrzeń, w której biznes zostaje w praktyce zwolniony z podatku CIT i podatku od nieruchomości. W SSE inwestorzy kupują też ziemię — uzbrojoną już przez gminy — po preferencyjnych cenach, korzystają z publicznych dotacji i pomocy władz samorządowych.

— SSE miały być lekiem dla regionów z najwyższym bezrobociem, pozbawionych przemysłu i technologii, a stały się wyjętymi spod prawa podatkowego enklawami, gdzie wielki międzynarodowy biznes nie płaci podatków, wyciska co się da od władz samorządowych i bez skrupułów wykorzystuje polskich pracowników jako tanią siłę roboczą — mówił Roland Zarzycki, wrocławska jedynka Razem. — Nie przypadkiem strefy kwitną w krajach takich jak Białoruś czy Bangladesz, a nie ma ich w Europie Zachodniej.

Marcelina Zawisza opowiedziała o tym, jak wygląda praca w Specjalnych Strefach Ekonomicznych. — W większości SSE pracuje się na bardzo złych warunkach. Codziennością są skandalicznie niskie płace, śmieciówki, umowy przedłużane — albo i nie — z miesiąca na miesiąc. To właśnie w strefach upowszechnił się zwyczaj zatrudniania na wielką skalę na niestabilnych, okresowych umowach, często przez agencje pracy tymczasowej. Efekty? Pracownicy SSE zarabiają po 1200 zł miesięcznie, dojeżdżają godzinami do fabryk-blaszaków postawionych w szczerym polu, a co miesiąc boją się, że kolejnej umowy już nie dostaną.

— Niektórzy politycy tak zagustowali w bliskich kontaktach z wielkim biznesem, że zaczęli tworzyć podstrefy na specjalne zamówienie konkretnych firm — opowiadał Zarzycki. — To po prostu rozdawane przez samorządowców przywileje podatkowe dla pojedynczej firmy, która postanowiła stworzyć filię w konkretnym miejscu. Na przykład wałbrzyska strefa ekonomiczna, stworzona podobno w celu pomocy dla ubogiego regionu, ma swoją odnogę w centrum Wrocławia.

Razem chce całkowitej likwidacji SSE. — Niepotrzebne nam strefy, które budują przewagę zagranicznych korporacji nad polskimi przedsiębiorstwami i tworzą nieuczciwą konkurencję na rynku wewnętrznym — mówiła Zawisza. Co Razem proponuje zamiast SSE? Po pierwsze, stworzenie miejsc pracy w nowym, państwowym przemyśle. Partia chce uruchomić niezależnie zarządzany fundusz celowy inwestujący w budowę nowego przemysłu i wdrażanie technologii rozwijanych na polskich uczelniach. Po drugie, Razem planuje wprowadzić priorytet dla spółdzielczości i przenieść środki z dotacji, które dziś służą tworzeniu nieefektywnych mikrofirm, na pomoc w organizowaniu spółdzielni. Po trzecie, Razem chce wprowadzić zasadę, że warunkiem uzyskania jakichkolwiek środków publicznych przez firmy będzie przestrzeganie praw pracowniczych i zapewnianie dobrych warunków pracy.

— Państwo może aktywnie wspierać rozwój gospodarczy, ale nie przy pomocy nieprzemyślanych i źle adresowanych ulg — podsumowała Zawisza. — Polska gospodarka potrzebuje innowacji i skoku technologicznego, a nie kolejnych montowni i stref wyzysku. Pomagajmy najsłabszym regionom z najwyższym bezrobociem i niską stopą inwestycji, ale róbmy to mądrze.

Ostatnie stanowiska

Aleksandra Owca przemawia na scenie przed tłumem ludzi. Za nią widać litery “1 maja”.

Bądź na bieżąco

Wysyłamy nasz newsletter około raz w miesiącu.

Bądź na bieżąco z działaniami partii Razem.